***
Na
dworze delikatnie prószył śnieg. Siedmioletni chłopczyk opierał
się obiema rękoma o parapet podziwiając jakie magiczne kształty
tworzą płatki śniegu na oknie. Podniósł prawą rękę i zaczął
malować małe bałwanki na szkle, gdy szyba zaparowała od jego
oddechu.
-
Kochanie chodź, zaraz kolacja. - Wołała go matka, nie słuchał
jej. Malując podśpiewywał sobie swoją ulubioną piosenkę.
"Ulepimy
bałwana, śniegowego bałwana,
czekaliśmy
tu na niego cały rok.
Ulepimy
bałwana, śniegowego bałwana,
tak
ulepić go potrafi mało kto..."
-
Taemin kochanie, dokończysz później. - Podeszła do niego nie za
wysoka brunetka. - Chodź. - Złapała go za rękę i zaprowadziła
do stołu. Gdy już siedział na swoim miejscu posłała mu ona
nieskazitelnie szczery uśmiech, na którego widok uśmiechnął się
nawet sam chłopczyk.
-
Mamo, jak tata wróci ulepimy razem bałwana. - Powiedział do
rodzicielki mrużąc przy tym w śmieszny sposób swoje oczy. Ona
mimo wszystko się uśmiechnęła i odpowiedziała mu jednym, krótkim
"-dobrze".
Dziecko
w wieku 6 lat nie jest w stanie zrozumieć znaczenia słów jakimi są
"odszedł" i "na zawsze". A może za tymi
wszystkimi pytaniami i tą chęcią zrobienia wszystkich możliwych
rzeczy z ojcem kryje się smutek, rozpacz i tęsknota ? Nadal nie
jesteśmy w stanie powiedzieć, co skrywa głowa tak młodego
człowieka, nie wiemy też co czuje jego serce.
4
lata później...
-
Hej, ty ! Poczekaj ! Nie biegnij. - Krzyczał za uciekającą przed
nim dziewczynką. - Ej ! Poczekaj ! - Ruszył w biegu w jej stronę,
gdy zobaczył, że potknęła się o leżący na drodze kamień. Jej
noga krwawiła, a z oczu mimowolnie płynęły łzy. - Wszystko w
porządku ? - Zapytał. Chciał złapać jej rękę, którą opierała
się o jezdnię, ale w ostatniej chwili odsunęła ją. Wyglądała
na przerażoną. - Nic ci nie zrobię. - Wstał, a ona odsunęła się
jeszcze dalej. - Idź. - Powiedziała, ale Taemin, jej nie zrozumiał.
Dopiero teraz zauważył, że dziewczynka stanowczo różniła się
od niego wyglądem. Jej oczy były większe, nos lekko zadarty, a
skóra była znacznie jaśniejsza od tej jaką miał brunet. -
Rozumiesz mnie ? - Zwrócił się do niej, brunetka spojrzała na
niego spod tafli łez. - Jestem Lee Taemin. - Wystawił rękę w jej
kierunku. - Nic Ci nie zrobię. Obiecuję. - Uśmiechnął się do
dziewczyny i sam, bez jej zgody złapał jej małą rączkę i
uścisnął.
-
Ada ! Ada ! Gdzie jesteś ? - Oboje usłyszeli donośny kobiecy głos.
- Ada, kochanie ! - Brunetka podniosła się z jezdni. Otrzepała
spódniczkę, którą miała na sobie i wytarła oczy, które przed
chwilą był pełne łez. - Muszę iść. - Powiedziała niewyraźnie,
chłopak mógł się tylko domyślać co miała mu do przekazania.
Biegnąc odwróciła się jeszcze w jego stronę i delikatnie
pomachała. Tak na pożegnanie.
8
lat później...
Płacz
i pisk fanek. Nagłe
światło zgasło. Ludzie stojący dookoła niej zaczęli delikatnie
kołysać się w rytm słyszanej muzyki. 5...4...3...2...1...
SHINEE'S BACK ! Lampy, które były skierowane na scenę zapaliły
się. Zauważywszy 5 chłopców wszystkie emocje, które tliły się
w ciałach zgromadzonych ludzi eksplodowały. Dziewczyna uśmiechnęła
się delikatnie, widząc, że jej młodsza siostra zareagowała
podobnie. - Ja zaraz przyjdę. - Powiedziała najgłośniej jak się
dało do ucha młodszej od siebie dziewczyny, ona pokiwała głową i
całkowicie oddała się dawanemu przez jej ulubiony zespół
koncertowi.
___